Wspinamy się dalej na piramidę Maslowa. Przebrnęliśmy przez potrzeby fizjologiczne, idziemy krok wyżej i docieramy do hasła ‚zapewnienie bezpieczeństwa’. Normalnie, chodzi tutaj głównie o dach nad głową i bezpieczeństwo finansowe, ale nie u alergików. Dla nas najważniejsze jest bezpieczeństwo żywności, dlatego zacznę od tego tematu.
Żywność, jako to, co możesz spożywać, jest na pierwszym miejscu. Jednak to, w jaki sposób zachować bezpieczeństwo jedzenia, jest już na kolejnych stopniach. Dlaczego?
Musimy najpierw poznać zamienniki, mąki pszennej (kukurydziana, ryżowa, gryczana, kokosowa, teff, tapioka….), jajek (siemie lniane, jabłko, banan…), mleka (mleko roślinne, kokosowe, ryżowe, sojowe, migdałowe, owsiane…), cukru (cukier kokosowy, erytrytol, ksylitol…) itd. Jest tego ogrom. Jeśli znamy dozwolone produkty, bez problemu określimy, który producent ma bezpieczną żywność np kiedy mamy celiakię, to na początek uczymy się, że np owoce nie mają glutenu. Nie mamy wtedy problemu z zakupem choćby dżemu, wystarczy przeczytać czy nie ma dodatków aromatów. Ale, ale… jeśli dowiemy się, że mamy celiakię i zaczniemy od tego, że wszystko musi być bezpieczne i ze znakiem przekreślonego kłosa, to nie zjemy dżemu przez najbliższe lata, bo w zasadzie chyba żaden ogólnodostępny nie jest badany w tym kierunku. Jak chcesz wiedzieć więcej o frustracji osób działających ‚nie po kolei’ sprawdź mój poprzedni wpis Co mnie wkurza albo komentarze pod moimi postami na różnych grupach. Bez trudu rozróżnicie ludzi sfrustrowanych, od tych zrównoważonych. Co ważniejsze – możecie sami wybrać, jacy Wy będziecie.
Kiedy działasz stopniowo, zachowanie bezpieczeństwa nie jest trudne – kupujesz sprawdzone produkty, czytasz składy, poznajesz nowych producentów. Powoli dostosowujesz kuchnie, oddajesz sąsiadom zanieczyszczone sprzęty (mikser, toster itp) i nagle okazuje się, że nie masz już żadnego problemu z żywieniem. To jest moment, kiedy możesz zacząć ‚wychodzić’ do ludzi. Czas na imprezy rodzinne – ogarnianie bezpiecznych świąt, urodzin, wesel i innych zjazdów rodzinnych. Dbanie o bezpieczeństwo, to też tłumaczenie członkom rodziny, czego i dlaczego nie jemy (w kółko i za każdym razem od nowa), co staje się niemożliwe, jeśli sami tego nie wiemy.
Ok. Jedzenie ogarnięte, rodzina też, wszystko jest super.
Bezpieczeństwo finansowe wydaje się być niezmienne, niezależnie od diety. I tu się nie zgodzę. Z ilu zajęć musimy zrezygnować? W zasadzie wszystkie, które związane są z gastronomią, odpadają: kucharz musi próbować wszystkiego, co ugotuje; kelner jada zwykle w knajpie, bo nie ma czasu na przerwę obiadową; dorobienie na zmywaku raczej, też nie jest dobrym pomysłem, zwłaszcza w pizzerii… Trzeba uważać również na prace w różnych sklepach spożywczych. Jeśli przyjdzie nam wypiekać pieczywo, albo zamiatać rozsypaną mąkę pszenną, możemy mieć problem. Przy dodatkowych alergiach skórnych lub AZS, trzeba unikać prac związanych z chemią, nie chodzi tu tylko bycie chemikiem – przy sprzątaniu, myciu, kosmetykach, może Ci się pogorszyć, dlatego lepiej uważać. Możemy mieć również problem przy pracy z dziećmi – przygotowanie im posiłku, spróbowanie czy nie gorące, dojadanie itd bywa problematyczne. To nie wszystko, bo przecież alergie pokarmowe mogą krzyżowo łączyć się z tymi wziewnymi. Zauważyłam, że narażanie się na dodatkowe alergie, zwiększa objawy już istniejących np przez pracę w ogrodzie. Dlatego odradzam też leśnictwo, ogrodnictwo i produkcję warzyw, czy owoców. Co ciekawe, robiłam prawie wszystko, co teraz odradzam (więc wiem, co mówię). Problem, to nie tylko miejsce pracy, ale też ilość i długość przerw, czas pracy oraz dostęp do jedzenia. Kierowcy mogą mieć kłopot jadąc w długą trasę, jeśli nie będą mieć możliwości jedzenia. Przewodnik wycieczek z celiakią też nie będzie miał łatwo na tygodniowym wyjeździe. Na całe szczęście praca urzędowa jest idealna, więc jeśli uda się Wam znaleźć ciepłą posadkę w biurze, to się jej trzymajcie!
A Ty czym się zajmujesz? Jaka jest Twoja praca?
Nie jest łatwo, kiedy trzeba dostosować całe życie do tego co jemy.
Wiem jak trudno rzucić obecną pracę (nawet taką, w której źle się czujemy), żeby znaleźć coś co będzie dla nas lepsze.
Sama potwornie się bałam, kiedy dowiedziałam się o swoich alergiach. Musiałam rzucić studia, bo przez nie nie miałam czasu się żywić. Każde łamanie diety kończyło się potwornie złym stanem, przez co nie byłam w stanie nauczyć się na egzaminy… koło się kręciło… Stwierdziłam, że ważniejsze jest moje zdrowie niż skończone studia. Zaczęłam szukać pracy dopiero, kiedy funkcjonowałam już w miarę normalnie. Mimo, że uwielbiałam opiekę nad dziećmi, było mi ciężko, bo jak tu zająć się szaloną gromadką, kiedy przez 80% swojego czasu jesteś w kuchni i gotujesz?
Jeśli wahasz się, co zrobić ze swoim życiem, zastanów się co jest ważniejsze: zdrowie, czy praca? Pewnie odpowiesz, że zdrowie. Odpowiedz sobie teraz na drugie pytanie: ile czasu (ile godzin dziennie) poświęcasz na poprawę i utrzymanie dobrego zdrowia, a ile godzin dziennie pracujesz?

 

Wpis o kolejnym kroku znajdziesz tutaj:
PRZYNALEŻNOŚĆ – AKCEPTACJA W GRUPIE

Przeczytaj poprzednie wpisy na temat wspinania się po piramidzie Maslowa:
10 pierwszych kroków do życia bez alergenów
Sen, czyli jak trafić w objęcia Morfeusza

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *