To już ostatni wpis na podstawie książki ‚jelita wiedzą lepiej’ (i nie tylko). Wcześniej dowiedzieliście się jakie żyjątka mogą w nas żyć, czym je dokarmiać i w ogóle jak to funkcjonuje tak całościowo. Każdy kto ma zwierzę w domu (psa, kota, pająka, czy inną jaszczurkę) wie, że dawanie jedzenia, to nie wszystko. Dlatego dzisiaj dowiecie się, co robić (oprócz odpowiedniego odżywiania), żeby zadbać o wewnętrzne życie.

1. Post przerywany

Nie chodzi o to, żeby się głodzić, tylko żeby 1-2 dni w tygodniu ograniczyć ilość jedzenia, do jakiś 500 kcal. Pan Mosley zrobił na sobie doświadczenie, przez dwa miesiące stosował post przerywany. Schudł 10kg i cofnął przebieg cukrzycy typu II. Po tym eksperymencie napisał książkę, dostępna choćby w empiku.

Ciekawe jest to, że w tej ‚cudownej diecie’ nie zabrania się spożywania żadnych produktów. Jemy mniej więcej po staremu, ale 2 dni w tygodniu się ograniczamy (to nie musi być weekend). Oczywiście opychanie się niezdrowym jedzeniem w ilościach odpowiadającym posiłkom zawodników sumo przez 5 dni w tygodniu nie pomoże.

Co nam daje post?
– rzadziej sięgamy po niezdrowe przekąski – dzisiaj jem mniej kcal, więc coś słodkiego zjem jutro, a prawdopodobnie jutro o tym zapomnę. Organizm przyzwyczaja się, że nie potrzebuje niezdrowych zakąsek.

– uczymy się jeść zdrowiej – kiedy przegłodzimy organizm przez 2 dni, to mamy ochotę najeść się czymś pożywnym, pełnowartościowym. Mniej zachciewa się nam fast-foodów, bo jelitowy mózg pamięta, że się tym nie najemy.

– odżywiamy bakterie – pamiętacie rodzaj Akkermansia? Żywi się on śluzem, dlatego post mu służy, może się swobodnie rozrastać i wzmacniać ściany jelit. Co ciekawe, badania przeprowadzone na ludziach i zwierzętach wykazały, że taki post zwiększa różnorodność flory jelitowej (czyli dobrze się dzieje)

– nie niszczymy życia w jelitach – diety eliminujące pokarmy np bez węglowodanów, z samą kapustą itp mogą prowadzić do wymierania szczepów bakterii. Im mniej różnorodnie jemy, tym mniej różnorodny nasz mikrobiom.

2. Ćwiczenia

Wysiłek fizyczny jest dobry do zachowania zdrowia, kondycji (także psychicznej) i dla jelit również. Doświadczenia na zawodnikach rugby wykazały, że sportowcy mają tak różnorodne życie wewnętrzne jak plemiona w amazońskich lasach. Oczywiście sportowcy maja specjalnie dobraną dietę, co również pozytywnie wpływa na jelita, ale same ćwiczenia również mają tutaj coś do przekazania. Jeśli uważasz, że będziesz jeść wszystko, co wpadnie Ci w ręce, a potem pojeździsz na rowerze i będziesz miał wspaniały mikrobiom, to niestety jesteś w błędzie. Ćwiczenia pomagają, a nie zastępują. Każdy wysiłek jest dobry, ale podobno krótkie intensywne ćwiczenia są najbardziej efektywne, przynajmniej jeśli chodzi o spalanie tkanki tłuszczowej. Jeśli jesteś zabieganym człowiekiem i nie masz czasu na 2-3h treningu dziennie, poczytaj o treningu HIIT.
Brak wysiłku fizycznego prowadzi do wielu różnych chorób i gnuśnienia. Podobno każde 2 godz siedzenia przed telewizorem skraca życie o pół godziny (to były na pewno profesjonalne badania). Trzeba również uważać w drugą stronę – nadmiar wysiłku jest równie szkodliwy. Osoby biegające maratony lub jeżdżące na rowerze niewyobrażalne kilometry będą wiedziały, o co chodzi. Po zbyt dużym wysiłku może pojawić się biegunka, nudności, wymioty – czyli uszkodzenie jelit. Takie częste przetrenowanie może prowadzić do zespołu nieszczelnego jelita, a to nie jest nic fajnego. Także proszę o rozwagę.

3. Stres

Lekarze lubią powtarzać ‚proszę zmienić pracę na mniej stresującą’, ale to jest jedna wielka ściema. Sytuacje, w których będziemy odczuwać lęk i napięcie będą zdarzać się cały czas. Jedyne co możemy zrobić to nauczyć sobie radzić w takich sytuacjach. Na każdego działa co innego. Ja uważam, że dobrze jest zaakceptować to, co czujemy i nauczyć się nazywać emocje. Nie każde napięcie to stres, czasami tak się cieszymy, jesteśmy podekscytowani, nie możemy się doczekać czegoś, że objawy są takie, jak przy stresie: podwyższone tętno i ciśnienie, pocenie się, drżenie dłoni itp.
Uważam też, że stres bierze się z lęku przed różnymi rzeczami. Część lęków jest potrzebna np kiedy boimy się dzikich zwierząt, wysokości, czy tego, że w naszym jedzeniu znajdziemy mąkę pszenną… To wszystko jest uzasadnione, ale musimy powiedzieć swojej głowie, że mamy prawo się bać w takich sytuacjach. Oprócz tego są zdarzenia, które nie są warte tak silnych emocji np egzaminy, występy przed ludźmi itp. W takich sytuacjach najlepiej zapytać swojej głowy ‚i co z tego?’.
Głowa myśli: nie poradzę sobie.
Ty: I co z tego?
Głowa: no, nie będę mieć prawa jazdy
Ty: I co z tego?
Głowa: I mama/chłopak/tata/ciotka nie będzie mnie lubić…
Ty: I co z tego?
…. Można tak ze sobą rozmawiać, aż głowa odpowie ‚no w sumie nic z tego’. Głowa potrafi wymyślać mega różne wymówki, żeby móc się stresować. Takie pytania wytrącają głowę z równowagi i po jakimś czasie przestaje wymyślać takie pierdoły. Bardzo ważne jest jednak, żeby pozwolić organizmowi odczuwać emocje, wtedy kiedy jest to na miejscu.

Dobrze jest też nauczyć się uważności, czyli żyć świadomie i ze zrozumieniem patrzeć na otaczający nas świat i to co dzieje się w naszym środku. Nie jest to łatwe, ale możliwe. Pomagają medytacje, joga i różne techniki relaksacyjne.
Chroniczny stres powoduje ogromne zniszczenia, nie tylko w jelitach, ale w całym organizmie. Likwidacją stresu i napięcia zajmuję się w doświadczeniu z Misią, dlatego jeśli masz z tym problem, możesz o tym poczytać tutaj.

4. Sen

Stres prowadzi do bezsenności, a ona do większego stresu. W czasie snu organizm się leczy, uczy, odpoczywa, regeneruje… jeśli mu to zabierzemy staje się rozdrażniony i całkowicie rozregulowany, dlatego warto zadbać o prawidłowy sen. Podobno najgorszą torturą na świecie jest nie dopuszczanie, żeby więzień zasnął. Jak sobie skazany tylko zamknie oczy, delikatnie się go kopie prądem, przez co nie może zasnąć. O ile ból fizyczny da się wytrzymać, psychiczny również (nie każdy zdradza tajne informacje), a brak snu powoduje, że każdy powie co wie, żeby tylko się wyspać.
O tym jak radzić sobie z bezsennością pisałam tutaj, więc nie będę się powtarzać.

Pamiętaj – tylko spokój nas uratuje 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *