Pamiętacie, że w jelicie cienkim, wchłonęły się z jedzenia wszystkie potrzebne składniki?
Jeśli nie, to tutaj jest powtórka:
1. O żołądku i podstawach trawienia
2. O wchłanianiu i jelicie cienkim

Teraz zostały nam resztki (1.), które wcale nie są całkiem zbędne, jest tutaj dużo błonnika, którego nie umiemy trawić. Błonnik, to pokarm dla dobrych bakterii (2.) A im więcej dobrych bakterii, tym mniej miejsca na te złe (3.). Wszystkie żyjątka w naszym jelicie wydalają (jak to mają w zwyczaju istoty żywe) i właśnie te substancje trafiają do naszego jelitowego układu nerwowego (wielkości kociego mózgu) i dalej do mózgu (4.). Z tego co zostanie, odsączana jest woda i na końcu wychodzi… wiadomo co 😉

Grzyby, bakterie, wirusy, pierwotniaki… to wszystko w nas żyje i nie są to pojedyncze robaczki, a raczej całe społeczności. Kiedyś myślano, że żyjątka mają znaczną przewagę liczebną w porównaniu do komórek ciała, ale tak naprawdę jest po 50% (Wyobraź sobie, że tyle ile masz komórek ciała, tyle jest w Tobie obcego życia – fascynujące, prawda?).

Jak się domyślacie, ten nasz mikrobiom jest bardzo ważny, a jakie ma zadania?

1. Chroni jelita przed atakami zewnętrznych patogenów.
2. Syntetyzują niektóre witaminy, np. wit. K, której organizm człowieka nie potrafi sam wytworzyć.
3. Reguluje masę ciała, decydując o tym, ile Twój organizm wchłonie energii z jedzenia.
4. Reguluje pracę układu odpornościowego i może np zdecydować czy będziesz podatny na przeziębienia, czy nie. Odpowiednie bakterie mogą zmniejszyć negatywny wpływ chorób autoimmunologicznych.
5. Gromadzi składniki pokarmowe, których człowiek nie potrafi strawić.
6. Produkuje hormony i inne substancje chemiczne, które są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania.

Czy masz jeszcze jakieś wątpliwości, co do dbania o bakterie jelitowe?

Naukowcy chcieli zbadać gatunki występujące w naszym wnętrzu, ale niestety są to żyjątka beztlenowe i kiedy wychodzą z kupą na zewnątrz, to już nie żyją. Do tej pory nie udało się określić poszczególnych gatunków, ale za to znamy rodziny (coś jak ssaki, ptaki, gady…), które teraz przybliżę

Firmicutes

W zewnętrznym świecie zajmują się np. fermentacją piwa i wina, a wewnątrz pomagają nam trawić tłuszcze. To ma swoje plusy, zwłaszcza jeśli spożywamy dobre tłuszcze, omega 3 i 6. Niestety, kiedy żywisz się przetworzoną żywnością, to te przyjazne bakterie przerobią dla Ciebie wszystkie tłuszcze trans. Nie powinno być takich rodzin zbyt dużo w jelitach, bo wtedy pozyskujesz ogrom energii z trawionych tłuszczy i szybciej tyjesz.

Bacteroidetes

Bardzo lubiane szczepy bakterii, odpowiedzialne za utrzymanie szczupłej sylwetki. Jeśli nie możesz przytyć, możliwe, że masz ich zbyt dużo. Do tego wytwarzają kwas masłowy, który ma działanie przeciwzapalne. Oprócz tego, kwas masłowy kontroluje wzrost komórek jelitowych, tzn. pilnuje, żeby ściany jelit miały odpowiednią jakość, żeby nie pojawiały się zmiany nowotworowe. Ale to jeszcze nie wszystko, powyższe bakterie pomagają ‚uczyć’, jak układ odpornościowy powinien się zachowywać, czyli przy chorobach autoimmunologicznych, bakterie wysyłają sygnał do kociego móżdżku z hasłem ‚weź wyluzuj’

Akkermansia

Niezwykła rodzina bakterii, która nie żywi się resztkami jedzenia (jak reszta wewnętrznego społeczeństwa), a śluzem wydzielanym przez ściany jelit, dlatego rozwijają się nawet przy dietach odchudzających i postach. Dzięki temu chronią wewnętrzny świat przed ‚tymi złymi’, wzmacniają jelita i łagodzą stany zapalne.
Co ciekawe belgijscy naukowcy podawali ten szczep otyłym myszom (widzieliście kiedyś mysz z nadwagą?), a zwierzęta nie przybierały już na wadze i nie zapadały na cukrzycę. O dziwo, te żyjątka wolą ciepełko i najbardziej aktywne są po pasteryzacji (podgrzanie do 70 st. C)

Christensenella

Znacie osoby, które jedzą wszystko, co znajdą, do tego w ogromnych ilościach, a i tak są szczupłe? Prawdopodobnie, właśnie te bakterie zadomowiły się w ich jelitach. Niestety, nie u każdego ten szczep jest w stanie się zagnieździć, być może jest to kwestia genów, a być może dziedziczy się je po matce w czasie narodzin. Nie wiadomo.

Lactobacillus

Ciekawe bakterie, które potrafią wstrzykiwać swoim wrogom nadtlenek wodoru (wodę utlenioną), niszcząc ich. A wrogiem tych żyjątek jest candida, kojarzycie? Wygląda to jak wojna, bakterie ciągle walczą o miejsce do życia. Candida jest sprytna, kiedy Lactobacillus jest osłabiony po antybiotykach, momentalnie zajmuje powierzchnię jelit. Kiedy Candida dominuje, ciężko się jej pozbyć
Omawiane bakterie mają jeszcze jedną zaletę, poprawiają nastrój przy stanach depresyjnych i atakach lęku. Oczywiście same bakterie Cię nie wyleczą, ale będą wysyłać sygnały do układu nerwowego, o treści ‚spokojnie, jesteśmy przy Tobie, nie musisz się bać’. W połączeniu z innymi probiotykami, może pomóc również osobom z zespołem jelita drażliwego.

Bifidobacterium

Chronią jelita przed nieprzyjaznymi szczepami bakterii, a co najważniejsze – rozkładają błonnik na substancje łatwe do strawienia. Są obecne w mleku matki (jeśli nie karmisz piersią, zadbaj o dostarczenie ich w inny sposób), a jak jesteś na to za duży, znajdziesz je w jogurtach i dobrych serach.

Który rodzaj najbardziej się Wam podoba? Mi chyba Lactobacillus, przez wzgląd na przyjazne nastawienie w czasie depresji.

Oprócz takich sympatycznych żyjątek, mamy też całą masę wrogów, którzy krążą dookoła i pilnują jakby się tu wkraść i zadomowić w naszym jelicie. Poznajcie swoich nieprzyjaciół:

 

Campylobacter

Powoduje zatrucie pokarmowe, chyba nie muszę tłumaczyć, że zatrucie to biegunka, wymioty, ból brzucha, no i ogólnie nic ciekawego. Ta bezczelna bakteria kryje się w surowym drobiu (kurczak), podobnie jak salmonella (o niej niżej). Wystarczy dobrze upiec, czy ugotować mięso i zabijemy te żyjątka. Płucząc mięso, możemy ochlapać inne produkty, które mamy w pobliżu, jeśli jest to coś, co spożywamy na surowo, to bardzo niedobrze. Niektórzy radzą, żeby nie płukać mięsa, ja jakoś nie mogę się powstrzymać, żeby czegoś nie umyć przed zjedzeniem.

E. Coli

Niektóre odmiany nic Ci nie zrobią, ale część może spowodować biegunkę, gorszą niż przy zatruciu. Taka ostra biegunka prowadzi do anemii, czy niewydolności nerek (nic ciekawego). E.coli lubią też układ moczowy, gdzie powodują infekcje (również nic ciekawego). Możesz się zarazić jedząc niewypieczone mięso, dlatego tatar, czy krwiste steki lepiej jadać z pewnego źródła.
Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że można się zarazić również przez picie nieprzegotowanej wody, nie chodzi mi o wodę z kranu, tylko taką ze strumienia w górach. Nawet jeśli strumień jest czysty, to nie wiadomo, jakie zwierzęta w nim padły i jakie bakterie w wodzie pływają.

Salmonella

Dobrze znana i mało przyjemna, powoduje zatrucia pokarmowe. Charakterystyczne jest to, że objawy pojawiają się po kilku dniach, a osoby słabsze (dzieci, starsi, schorowani) muszą wybrać się do szpitala, bo mogą się zbyt odwodnić. Jedna odmiana Salmonelli powoduje tyfus (dur brzuszny). Salmonella lubi drób: kryje się w jajkach, mięsie, mleku, ginie przy obróbce termicznej, ale w cukiernictwie często używa się surowych jajek, , śmietany, czy mleka. Wystarczy, że chwycimy zarażone jajko, nie umyjemy rąk, a potem zetkniemy się z mlekiem czy śmietaną (wystarczy palcem obetrzeć brzeg miski). Dlatego polecam wyparzać jajka i myć ręce w czasie gotowania (nie tylko przed).

Clostridium difficile

Paskudny pasażer, który często żyje sobie stale w naszych jelitach, ale dobre bakterie trzymają go w ryzach. Kiedy np w czasie stresu, dobre bakterie zmniejszają swoją liczebność, ten towarzysz zaczyna się panoszyć. Powoduje zatrucie, biegunki, gorączkę, ale nie na tydzień, tylko raczej na kilka lat (paskuda z niego, prawda?). Kiedy na zatrucie dostaniemy antybiotyk, zniszczy on całą dobrą florę, ale nie tą paskudną bakterię. Kolega jest odporny na antybiotyki, które dają mu większe pole manewru, bo eliminuje pozostałą pożyteczną florę jelitową. Leczenie tego paskudztwa jest bardzo trudne, można próbować odbudować dobrą wewnętrzną społeczność. Podobno dobrze działa przeszczep mikroflory jelitowej (podanie choremu kupy zdrowej osoby – nie próbujcie tego w domu)

To nie są wszystkie istniejące bakterie, ale Michael Mosley postanowił opisać w swojej książce tylko te żyjątka.

O tym jak bakteriom żyje się w Twoich jelitach, czym karmić swoich wewnętrznych przyjaciół, a czego unikać, dowiecie się w kolejnym wpisie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *