potrzebujemy
1 dużą cukinie (50-60 dag)
siemię lniane (1-2 łyżki
mąkę z cieciorki (1-2 łyżki)
ząbek czosnku
pół cebuli
sól, pieprz
tłuszcz do smażenia

Niby przepis banalny, ale żeby placki się nie rozwalały przy smażeniu trzeba się trochę postarać. Cukinie ścieramy na tarce na grubych oczkach i porządnie solimy (ale bez przesadyzmu) odstawiamy aż puści soki na 10-15 min. Odsączamy całą wodę, tak żeby cukinia była lekko wilgotna, nie może z niej kapać. Siemię lniane mielimy i zalewamy wrzątkiem – taki glut dodajemy do cukinii. Dodajemy czosnek i cebulę,  pieprzymy i już NIE dodajemy soli. Dorzucamy mąkę i mieszamy, mieszamy, mieszamy… aż całość uzyska konsystencje lepiącego się ciasta.

Formujemy łyżką nieduże placki (im mniejsze tym łatwiej się obraca) na mocno rozgrzanym oleju. Uwaga! jak już położymy placka to go nie ruszamy, nie dziubamy, nie obracamy, tylko patrzymy. Delikatnie przewracamy kiedy boki się zaczynają rumienić (to jest moment, kiedy wpada nam do głowy myśl ‚one chyba się już palą’) , spód powinien być ciemny, brązowy i chrupiący. Potrzeba do tego dobrej, nieprzywierającej patelni, bo na takiej sfatygowanej, to tylko się zdenerwujemy. Powodzenia!
Moje pierwsze bezglutenowe placki cukiniowe były konsystencji lekko ściętej jajecznicy, ale praktyka czyni mistrza 😀

pobierz przepis na placki z cukini

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *