1. Jelita wiedzą lepiej – najpierw żołądek

Słowem wstępu – na obrazku widzicie jedzenie o różnych kolorach, które oznaczają czas trawienia. Widzicie też żołądek, w którym zachodzi mechaniczna obróbka (to, że trybiki się kręcą, musicie sobie wyobrazić). Na końcu jest zaworek, który decyduje o tym, co z żołądka poleci dalej. Cały układ pokarmowy, podłączony jest do ‚drugiego mózgu’, ilość neuronów w naszych jelitach odpowiada mózgowi kota. Czyli, każdy z nas, ma takiego małego kotka w brzuszku, który sobie rozmyśla, planuje, rządzi się i decyduje. Historia naszego trawienia zaczyna się bardzo prosto: żujemy jedzenie i połykamy, a ono tup, tup wpada do żołądka. Zwiń dłoń w pięść i popatrz na nią – pusty żołądek jest takiej właśnie wielkości, ale jak się porządnie najesz, to potrafi być kilkanaście razy większy. Wracam jeszcze do rodzajów pokarmu.

Czerwonym kolorem zaznaczyłam płyny, ponieważ one, po prostu przelewają się do jelit, a profesjonalny zaworek, szybko rozpoznaje ciecz, dlatego ją przepuszcza. Co ciekawe, nie ważne czy popijamy jedzenie, czy pijemy między posiłkami. Teoria, że płyny rozrzedzają soki trawienne, to ściema. Mniej powinniśmy się przejmować tym, kiedy pijemy, a raczej ważne jest, żeby się zastanowić – co pijemy. Woda i coca-cola wchłoną się w tym samym czasie, tylko, że słodzony napój ma ogromną ilość cukru, który natychmiast pojawi się we krwi. Dlatego zamiast soku jabłkowego, lepiej zjeść jabłko, które trochę dłużej poleży w żołądku i da mniejszy wyrzut glukozy do krwi. Stąd koktajle i inne płynne pokarmy nie są zbyt dobrym sposobem na odchudzanie – żołądek jest dalej pusty, czujemy się głodni, a poziom glukozy jest i tak wysoki. Jeśli zasłabniemy, z jakiegoś powodu zabrakło nam energii, wtedy koktajle to świetny pomysł. Dobrze działają, kiedy człowiek chce przytyć (tak, zdarzają się takie osoby).
Całą resztę jedzenia żołądek mieli, obraca, zgniata, rozciera, dorzuca odpowiednich kwasów, enzymów i tworzy coś, co nazywa się chymus, a co jest po prostu papką. Część jedzenia łatwiej rozmemłać: ziemniaki, ryż, owoce, białe pieczywo. Inne są trudniejsze do przerobienia: mięso, łykowate warzywa (jarmuż), pełne zboża. Żołądek sobie mieli i co ma gotowe, to przez zaworek (sterowany mózgiem kotka) wypuszcza dalej, porcjami. Im dłużej jedzenie się mieli, tym jest bardziej wartościowe – tak w dużym uproszczeniu. Chodzi o to, żeby ciało miało czas wchłonąć wszystkie potrzebne składniki, a jeśli jedzonko będzie przez nas przepływać, to mimo świetnej jakości, witamin itp, to i tak wszystko wydalimy. Dlatego osoby z szybką przemianą materii są szczupłe, ale mogą mieć wiele niedoborów. Z tego samego powodu, w czasie biegunki musimy stale uzupełniać składniki pokarmowe, bo niestety wszystko przez nas przelatuje.

Kiedyś myślano, że pierwszy przystanek trawienia, to tylko mechaniczne rozdrabnianie, ale teraz wiadomo, że soki żołądkowe radzą sobie też chemicznie (wszystko przez nieszczęśliwy wypadek, kiedy jednemu kolesiowi wyrwało dziurę w żołądku i fajny lekarz wkładał mu do środka jedzenie w woreczku, sprawdzając czy się tylko rozgniecie, czy też strawi. Fascynujące)

Wystarczy, że pomyślimy o jedzeniu, poczujemy jego zapach, albo go widzimy, a układ pokarmowy już zaczyna wytwarzać soki trawienne. Takie kwaśne i żrące środowisko powinno przetrawić też ściany żołądka, na szczęście błony śluzowe szczelnie otulają jego wnętrze. Kiedy z jakiegoś powodu, ochronna warstwa zostanie przerwana, wtedy mamy wrzody – kwas wyparzył dziurę w ścianie żołądka.

Dawno, dawno temu, kiedy byliśmy jaskiniowcami, nasze odżywianie trochę różniło się od współczesnego – krótko mówiąc – co innego wrzucaliśmy do siebie. Naszym pierwszym pokarmem jest mleko matki, które mniej więcej w 50% to cukier, podobno dlatego mamy taką skłonność do słodyczy. Człowiek bardzo sprytnie nauczył się izolować cukier i dosładzać sobie życie. Niestety, nasze ciała nie są do tego przyzwyczajone, po prostu obecna dieta jest dla nas za słodka.
Zboża również weszły do naszej diety dość późno (10 tys. lat – cóż to jest), ale głównym problemem jest skład zbóż. W epoce brązu, ilość glutenu w pszenicy była znacznie niższa, ale człowiek lubi wszystko modyfikować, niektórzy uważają że z tego powodu tak źle tolerujemy gluten, pszenicę itp.
Podobnie jest z ogniem, 4 tys lat gotowanych posiłków w porównaniu do miliona lat jedzenia surowizny. Nasze organizmy ewoluowały i nie syntetyzujemy sami niektórych witamin, bo jedliśmy wystarczająco dużo owoców. Psy, które jedzą tylko mięso, same wytwarzają wit. C.

Jestem zdania, że istnieją ludzie wrażliwi, którzy potrzebują wrócić stylem życia, do bardziej pierwotnego. Niestety nie przekonują mnie diety super restrykcyjne, gdzie wolno jeść tylko to, co spadło z drzewa samo, jest pierwotną odmianą i jest nadgryzione przez robaki. Nie jesteśmy maszynami, ciała uczą się nowych sytuacji, tylko trochę wolniej, niż byśmy chcieli.

Podsumowując, niby żołądek, to tylko taki worek na przetrzymanie żywności, a bywa bardzo fascynujący. Dalej, będzie jeszcze ciekawiej 😀

2 Thoughts on “Czy układ pokarmowy wie więcej niż my sami?”

    • Dzięki za opinię 🙂 Nie ja wybierałam czcionkę i też jej szczerze nie cierpie, dlatego pracuje nad tym żeby ją poprawić. Za niedługo powinno być już lepiej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *