Trzecia prawda góralska

Górale rozróżniają trzy rodzaje prawdy:

1. Cała prawda
2. Też prawda
3. Gówno prawda ( dalej g.prawda)

Co to ma do rzeczy? …Już wyjaśniam.

Wiecie, co to jest układ immunologiczny – taki nasz system obronny. Chroni nas przed bakteriami, wirusami i innymi żyjątkami, których nie widzimy. Myślę, że istnieje coś takiego jak ‚psychiczny układ odpornościowy’, który chroni nas przed lękami, depresją, nerwicą, bezsennością… które są powodowane przez wszelkiego rodzaju g.prawdy.
Taki system obronny musi się wykształcić, nauczyć jak ma działać. Kiedy dziecko bronimy przed wirusami, co minutę myjemy go płynem antybakteryjnym, nie pozwalamy jeść piasku (kto jadł piasek w dzieciństwie – ręka do góry), wtedy organizm nie dostaje informacji o tym, co mu szkodzi. Limfocyty (nasi obrońcy) działają jak w wojsku i muszą ćwiczyć, więc tworzą alergię na to, z czym dziecko ma największy kontakt: sierść, kurz, pierze, albo jedzenie. Psychika ma podobnie. Kiedy dziecko wychowuje się bezstresowo, to tak jakby nie pozwolić mu rozwalić kolan na rowerze. Psychika świruje, bo musi ćwiczyć przed wejściem w dorosłe życie, ale nie ma na czym, więc tworzy własne światy. Głowa szuka sposobu, żeby system obrony psychiki miał się na czym kształcić, ale nie ma wyzwań. Chyba nie muszę pisać jak zachowują się dorosłe ‚bezstresowe’ dzieci…
Chciałabym się jednak skupić na drugiej stronie tej monety. Dawno temu nie mieliśmy tylu leków, co teraz i wiele dzieci narażonych na ospę, grypę i inne ciężkie wirusy, umierało. Układ immunologiczny nie był wykształcony na tyle, żeby sobie poradzić. Można to porównać do wysyłania przedszkolaka na egzamin na studia – tylko niewielki odsetek genialnych dzieci sobie poradzi. Teraz mamy lekarstwa, szczepionki, antybiotyki, dzięki nim przeżywa znaczna część dzieci. A co z psychiką? Wydaje mi się, że z każdym krokiem poprawy zdrowia fizycznego – rujnujemy psychikę (tak społecznie, a nie indywidualnie).

Hasła g.prawdy są jak wirusy grypy i ospy, karmimy nimi dzieci uważając, że to przecież nie wpływa na ich zdrowie. Wzbudzanie poczuci winy, pretensje, krzyki, zbyt wysokie oczekiwania, wymogi… wydaje się Wam, że to nie jest częste? Ile jest rozwodów? Myślicie, że na dzieci to nie wpływa? To nie tylko rodzice działają na psychikę swoich pociech, ale całe otoczenie również. Babcie, dziadkowie, ciotki, rodzeństwo, nauczyciele, ogólnie wszyscy najbliżsi.
Ostatnio czytałam o tym, że niektóre dzieci rodzą się ‚trudne’ tzn. więcej płaczą, mało się uśmiechają, nie chcą się przytulać itp, one potrzebują więcej cierpliwości, czasu, spokoju, bezpieczeństwa, ale zwykle mają tego wszystkiego mniej, bo nikt nie ma tyle cierpliwości. Jak w związku z tym wykształca się układ odporności psychicznej takiego małego berbecia? Hmm… Dziecko nie ma świadomości, że to g.prawda i wierzy w to, co mówią i robią najbliżsi. Psychika chłonie te wszystkie hasła jak gąbka i buduje z nich tarczę ochronną przed dobrym światem (bo nie wie, że reszta świata jest lepsza). Powstaje człowiek, który nie zna swojej wartości; który boi się podejmować decyzje, mieć własne zdanie; który czuje się winny za całe zło świata, bo wydaje się mu, że jest odpowiedzialny za wszystko. Kiedy dziecko jest ‚trudne’, ma jeszcze gorzej, bo wystarczy mu znacznie mniej g.prawdy, żeby zamknąć się przed światem. O ile grypa, czy ospa bez leków potrafi zabić małego człowieczka, tak psychika jest bardziej wyrafinowana. Niszczy całe wnętrze, ale nie zabija.

Kojarzycie piramidę potrzeb? Taki człowieczek nie potrafi zaspokoić swoich potrzeb, najczęściej nawet nie wie czego chce i nie umie tego okazać, ani o tym powiedzieć. Wszystkie potrzeby jakie dziecko ma, obijają się o ściany układu odporności psychicznej i w końcu trafiają w organizm. Jak się nie ma wprawnego oka, to można tego nie zauważyć, ale im człowiek starszy tym mniej mieści się w ramach. Pojawia się depresja, lęki, nerwice, choroby psychiczne. Czy taki układ immunologiczny da się naprawić? Wydaje mi się, że nie. Leczenie zaburzeń psychicznych wygląda jak łatanie starego dachu, można się starać, ale jak przyjdzie deszcz, to zawsze gdzieś przecieka. Załóżmy, że jako-tako zalepimy dach. Wtedy dokładnie tak samo żyjemy (jako-tako), ale wystarczy słowo, które potrafi zniszczyć całą pracę nad sobą:

– jesteś taki sam jak ojciec/ matka,
– znowu położyłeś/łaś krzywo widelec,
– nie otwieraj tak szeroko lodówki,
– przeproś ich, bo się na Ciebie gniewają,
– udajesz, nie wiesz co to jest depresja,
-….

A Ciebie co doprowadza do ostateczności?

Wydaje mi się, że nasza psychika jest ściśle powiązana ze stanem fizycznego zdrowia. Hasła g.prawdy prowadzą do depresji; ona do pogorszenia układu immunologicznego, a to doprowadza do alergii, nietolerancji i wszelkich problemów ze zdrowiem.

Znacie lekarza, który wziąłby pod uwagę całość człowieka, a nie tylko jedno schorzenie? Ja znam może jednego (a po lekarzach, to ja się nachodziłam). Mamy problem na wszystkich płaszczyznach, a doktor nam daje tabletkę tylko na pojedynczy problem. Do tego tabletka zmniejsza objawy, ale nie leczy przyczyn.

Dawno temu zamiast lekarzy istnieli guślarze (zajmujący się czarami, ale bardziej zielarstwem) i wiedźmy (kobiety, które wiedziały). Zajmowali się oni zdrowiem całościowo, byli jednocześnie psychologami, internistami, chirurgami ogólnymi, dietetykami, farmaceutami… chciałabym, żeby wróciły te czasy.

Piszę o tym wszystkim, bo przez ostatnie dni mam nawrót epizodu depresyjnego. Wiem, że wiele osób ma podobne problemy, chociaż o tym się nie mówi (bo podobno nie wypada). Zazwyczaj wstydzimy się przyznać do tego typu zaburzeń. Ale przez to, w czasie epizodu choroby, nie możemy znaleźć pomocy. Niewielki odsetek ludzi potrafi pomóc w takich sytuacjach, bo o tym nie mówimy, nie dzielimy się naszymi emocjami i uczuciami.

Tak sobie myślę, że jeśli macie doła (z powodu pogody, diety, albo czegokolwiek innego), albo mocniejsze epizody lęku, czy depresji, to możecie się wyżalić (anonimowo lub nie) pod tym postem. Możecie też napisać do mnie prywatną wiadomość, jeśli potrzebujecie. Widziałam i słyszałam już wiele, ratowałam znajomych i mniej znajomych z różnych dziwnych opresji, więc nie musicie się wstydzić. Poza tym, czasem dobrze pogadać z kimś nieznajomym.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *